Edward Guziakiewicz, Hurysy z katalogu
To najnowsza powieść science fiction, pióra Edwarda Guziakiewicza. Autor rozpoczął nad nią pracę w 2007 roku, a ukończył ją w 2010 roku. Co można w niej znaleźć? Zamieszkały Układ Słoneczny i technologię końca trzeciego tysiąclecia oraz urocze, obdarzone seksapilem androidy klasy zerowej w akcji. Mówiąc żartobliwie, powieść jest kosmiczną wersją «Króliczków Playboya», tym niemniej oryginalnie tematycznie przetworzoną i wzbogaconą o nowe motywy.
«Hurysy z katalogu» są kontynuacją opublikowanej w 2002 roku mikropowieści «Afrodyta», zatem czytelnik zetknie się w niej z tymi samymi bohaterami co w tamtym utworze oraz pozna ich dalsze losy.
Powieść ukazała się drukiem nakładem Wydawnictwa «Dreams» w 2011 roku.
Powieść przenosi nas w odległą przyszłość. Podróże międzyplanetarne stały się chlebem powszednim, bowiem rasa ludzka skolonizowała cały Układ Słoneczny. Raoul, po latach służby w Siłach Kosmicznych Układu, osiada na Dianie, planecie stworzonej z Pasma Planetoid. Tam wiedzie beztroskie życie. Stać go na różne fanaberie. Jedną z nich jest Afrodyta, przepiękna dziewczyna — android. Dzięki niej przeżywa uniesienia miłosne, jakich wcześniej kapryśny los mu poskąpił.
Jest człowiekiem majętnym, bo przez przypadek odkrył złoża retelitu, tworzywa o zagadkowym pochodzeniu pozaukładowym, mogącego służyć do wyrobu eliksiru młodości. Przez retelit właśnie stał się wrogiem numer jeden tajemniczego starca Grooma, który za wszelką cenę stara się odmłodzić. Czy Afrodyta i Iryda — druga superpiękna partnerka Raoula, uratują go przed potworem z Ganimedesa i wyjdą cało z zastawianych na tę trójkę zasadzek?
